Poszłam gotowa do toalety i uczesałam się na styl który uwielbiam, to moja fryzura:
Zeszłam na dół i zaczęłam robić śniadanie, oczywiście naleśniki. Nagle zadzwonił dzwonek.
- Ross co ty tu eee robisz? - spytałam gdy zobaczyłam blondyna w progu.
- Nie tylko ty nie śpisz. Zobaczyłem że jest zapalone u cb światło. i wpadłem...mogę?-spytał.
- Tak tak pewnie.- wpuściłam Rossa do środka i z dobroci gospodarza domu podałam mu naleśniki. Bardzo się ucieszył. Nastała 6:00 siedziałam z Rossem w salonie i chciałam go właśnie spytać czy może mnie kojarzy, niestety właśnie mój brat zszedł na dół powiem że miał nie małe zdziwienie.
- Co tu się dzieje??- spytał Josh ( tak miał na imię mój brat)
- Nic to mój kolega z klasy. Ross to mój brat Josh, Josh to mój kumpel Ross mieszka na przeciwko.- przedstawiłam ich sobie.
- I nic więcej nie zaszło?- spytał
- Tu się walnij.- pokazałam na skroń.
Poszłam z Rossem do szkoły byliśmy tak z 30 minut wcześniej przed lekcjami. Ross zaprosił mnie na spacer do parku. W końcu zaczęłam z nim rozmawiać na męczący mnie temat.
- Ross słuchaj mam wrażenie że kiedyś się spotkaliśmy...- blondyn usiadł na ławce.
- Ja właśnie...właśnie też.- klepnęłam obok niego.- co z tym zrobimy?
- A co mamy niby robić?- spytałam - to że mamy jakieś omamy to nie znaczy że musimy coś robić.
- Heh racja...może wpadniesz do mnie do domu poznasz moje rodzeństwo.
Zgodziłam się i wróciliśmy do szkoły na lekcje które zleciały spokojnie. Około 15:00 byłam u Lynchów.
Gdy weszłam nie zdziwiłam się, chłopaki się bili.
- Ty śmieciu! Zginiesz!- krzyczał Rocky do Ratliffa.
- Awww Rocky dzięki za komplement.-odpowiedział Ratliff.
- Proszę bardzo. To ostatni komplement bo zginiesz!
- Chłopaki dość!!- krzyknął Ross- nie widzicie że mamy gościa.
Chłopacy nagle przestali i zaraz wszyscy się przedstawili.
- Ja chyba cie znam tak myślę...- zaczęła Rydel- my też- odpowiedzieli wszyscy.
- Ahaaa...fajnie.- powiedziałam.
Poszłam z Rossem na górę. Nie wiedziałam po co mnie zaprosił ale jego pokój był...epicki.
Po godzinie wróciłam do domu ponieważ u Lynchów było nudno. Gdy weszłam zastałam w domu jakąś kobietę tak w wieku 20 parę. Gdy mnie zobaczyła zrobiła dziwną twarz chciałam jej w tedy zrobić zdjęcie wyglądała tak :
- Kim jesteś? - spytałam
- Jestem dziewczyną Josha a teraz idź on jest tylko mój!!- ona chyba pomyślała że jestem mojego brata dziewczyną. Poszłam po prostu na górę. Ale ta kobieta złapała mnie za ramię i dała mi z liścia więc jej oddałam ale niestety.
Wybiegłam z domu kierując się gdzie mnie poniesie, niestety zobaczył mnie Ross chciałam pobiec ale mnie dogonił i przytulił.
- Co się stało? - pytał w uścisku. Opowiedziałam mu historię.- Dobra dość tego! Nie pozwalam żeby jakaś obca babka wypraszała cie z twojego domu! - zabrał mnie za rękę do domu.
Gdy weszłam czułam się nie pewnie.Poszłam do pokoju brata i słyszałam jak całuje się z tą lafiryndą! Po prostu zapukałam, gdy nikt mi nie odpowiadał weszłam i nagle zobaczyłam ich w samej bieliźnie!
- Co ty tu robisz?! Ja cię nie znam!- powiedział mi brat ale spojrzał mówiąc "przepraszam" rozpłakałam się i wyszłam. Gdy byłam w salonie nie czekając na nic podeszłam do blondyna i się przytuliłam. Zaproponował mi żebym u niego przenocowała, zgodziłam się. Gdy doszliśmy do jego domu podeszła do mnie Rydel i mnie przytuliła. - Co się stało Al? Powiesz?- pokiwałam głową na tak- No więc gdy weszłam do...do domu too w sa..salonie siedziała jakaś kobietta...- mówiłam wszystko płacząc. Wieczorem Ross dał mi swoją wielką koszulę i poszłam pod prysznic. Umówiliśmy się że on śpi na kanapie a ja w łóżku. Było około 3:00 w nocy a ja dalej nie spałam! Postanowiłam że pójdę do kuchni po szklankę wody.Wstałam zrobiłam parę kroków i upadłam.- Cholera! Ross co ty tu robisz?! - spytałam gdy zobaczyłam leżącego blondyna na ziemi.
- Eeee śpię. Ja po prostu bałem się że nie zaśniesz.
- Too może skoro się o mnie martwisz to chcesz spać ze mną?- spytałam- Takk!!! Znaczyyy jasne mogę spoko...-odpowiedział Ross. Położyliśmy się w odstępie od siebie a obudziliśmy przytuleni.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz